Pan redaktor Ernest Skalski dziś na stronach Salonu24.pl jak na historyka przystało w sposób iście „profesjonalny” rozprawia na temat prywatyzacji krytykując wicepremiera, Waldemara Pawlaka za jego tym razem wyjątkowo rozsądne propozycje prywatyzacyjne pisząc między innymi :
To co proponuje Pawlak jest rozwiązaniem optymalnym ponieważ daje dochód do budżetu oraz likwiduje częściowo patologię utrzymywaną przez 20 lat polegającą na tym, że nikomu niepotrzebne resztówki akcji firm z symbolicznym udziałem Skarbu Państwa utrzymywane były i są nadal tylko dlatego aby ktoś zasiadał w radach nadzorczych.
Szczególnie owe rady oblegają urzędnicy Ministerstwa Skarbu Państwa a ostatnio także Kancelarii Premiera (zwolnieni z naboru konkursowego) którzy pobierając urzędnicze pensje dodatkowo są członkami najczęściej 2 rad nadzorczych co łącznie daje im łączne miesięczne dochody zbliżone do ministerialnych.
Dalej szanowny redaktor swoje "złote myśli" rozwija następująco :
"Kryzysowa sytuacja skłania do skupienia się na pieniądzach, które prywatyzacja może przynieść znękanym finansom państwa. Racjonalnie brzmią głosy, żeby przynajmniej nie sprzedawać sreber rodzinnych tanio, jeśli już chce się je sprzedać. Ale w finansach państwa, podobnie jak w finansach przedsiębiorstwa, liczy się cash flow, czyli płynność. Wspaniałe firmy, ze świetnymi wynikami bilansowymi padają, kiedy zabraknie im paru groszy akurat wtedy kiedy są najbardziej potrzebne. Stąd wysprzedaż, z wielkim niekiedy upustem, może być optymalnym wyjściem z trudności.(....)Cena jest ważna, ale nie najważniejsza. Ważniejsze od niej są sprawy systemowe.Stopień zaangażowania państwa - czy szerzej; władzy publicznej, bo dotyczy to też samorządów terytorialnych - w gospodarkę jest kwestią dyskusyjną"
Porównując przytoczone wyżej fragmenty notki E. Skalskiego widać jak na dłoni obłudę i niekonsekwencję w podejściu autora do tematu prywatyzacji.
Pawlak jak widać myśli kategoriami zgodnymi z polskim interesem państwowym a pan red. Skalski jakby zupełnie odwrotnie.



pzdr